Tomczykowie w Ontario

Kiedy wpisujemy w wyszukiwarce własne nazwisko, szczególnie takie które jest dość częste, wyskakują nam setki, a nawet tysiące przeróżnych wyników. Tak też się stało i tym razem. Brat mojego dziadka – Marian – zaginął w czasie wojny. Może tym razem wyszukiwarka znajdzie coś więcej, pomyślałem. Wpisałem frazę „Marian Tomczyk” i oczywiście tysiące wyników ale nagle zdziwienie bo wśród nich zdjęcie mojego ukochanego dziadka Kazia w czapce „bejsbolówce”. Szybko sprawdzam o co chodzi… Nie, to nie dziadek Kaziu. To Marian Tomczyk i nekrolog strona zakładu pogrzebowego w Ontario. Czary mary, chokus facebook i mam! Znalazłem na FB syna Mariana Tomczyka – Grega. Co się okazuje po krótkiej rozmowie? No oczywiście „tata pochodził ze wsi Tomczyki”.

Piszę to na gorąco, właśnie próbuję ustalić koligacje.

W przeciwieństwie do rodziny Tomczyków świat jest mały.

https://westelginfuneralhome.com/tribute/details/353/Marian-Tomczyk/obituary.html

Rozpoczynamy podróż

Ponoć najtrudniejszy pierwszy krok, jednak im dalej w las tym więcej drzew.

Jakoś nigdy specjalnie nie interesowała mnie historia, ewidentnie odziedziczyłem zainteresowania po moich rodzicach i dziadkach. Najbliższa memu sercu była przyroda i nauki ścisłe. Tak, człowiek z lasu, a „ludzie som wstryntne”. Z wiekiem jednak człowiek staje się bardziej sentymentalny i wędrówka w czasie wydaje się być coraz to bardziej podniecająca. Narastało, narastało aż się zaczęło. Jakoś tak stopniowo, z niczego… nim się obejrzałem… . Jestem w podróży, w podróży w czasie, wstecz. Niczym przez okno pędzącego pociągu oglądam nowe, nieznane mi wcześniej pejzaże namalowane przez czas i moich przodków, których krew we mnie płynie. Nie tylko w kontekście unikatowej sekwencji nukleotydów ale i wszystkiego co przekazywali poprzez wieki słowem, uczuciem… .

Póki co, witam w wehikule czasu relacji Rok 2018 – Tomczyki, roku Pańskiego 1560.

DSC_8293